Przez kilka miesięcy po naszym rozstaniu zostawiałem światło w przedpokoju, kiedy szedłem spać. To było głupie, ale miałem wrażenie, że jeśli wrócisz późno, będziesz wiedziała, że na ciebie czekam. Pewnej nocy zdałem sobie sprawę, że czekam na kogoś, kto już dawno przestał wracać. Następnego dnia wymieniłem żarówkę. Od tamtej pory światło jest wyłączone.